Rozkłady jazdy, reż. Adam Biernacki

15:11

Tej sztuce trzeba dać się po prostu porwać. Nie zastanawiać nad jej formułą i stylistyką. Nie analizować przesadnie tego co dzieje się na scenie. Tylko w taki prosty, może i naiwny sposób, w nią wejść. Proszę jednak nie myśleć, że ta naiwność jest zła. Bynajmniej. W tej sztuce po prostu nie trzeba, a raczej nie wolno się zastanawiać, analizować. Wystarczy uważnie oglądać. Bo niezależnie od intencji, tekst dramatu zwiedzie na manowce każdego

/fot. Marta Miklińska/miklinska.com, Łukasz Ślusarczyk/

Z pozoru jasny i klarowny w trakcie swojego trwania okaże się opowieścią tak skomplikowaną jak w niejednej telenoweli, zmienną jak w niejednym serialu, w końcu zaskakującą jak w niejednej teatralnej sztuce. Dokładnie tak. Każdy z tych trzech elementów zostaje tutaj spełniony. Adam Biernacki, reżyser, w sprytny sposób po śliskim gruncie posuwa fabułę sztuki i manipuluje swoim widzem, że ten w końcu jest tak zdezorientowany, że nie wie czy to co dzieje się na scenie jest fikcją czy już rzeczywistością. Czy mamy sztukę w sztuce czy coś zupełnie innego. A może to widz staje się tutaj bohaterem sztuki.

Bez wątpienia w takiej konwencji sprawdziła się Hanna Konarowska i Sebastian Cybulski, bo dali się ponieść fabule i przyjęli jej zaskakującą zmienność na siebie. I nie da się w tym spektaklu traktować tej pary rozdzielnie, bo tworzą jeden wspólny organizm, który nie funkcjonowałby w innej kombinacji. W swoich rolach są naprawdę dobrzy i co najważniejsze zabawni. I w całym tym chaosie tekstu Petra Zelenki potrafią się odnaleźć i zadziałać w tym rozgardiaszu. A śledząc uważnie ich postacie wierzy się w to co oferują. Przyjmuje się to z wielką przyjemnością.

I chyba nie wypada o fabule za dużo wspominać, bo to co wydarzy się na scenie ma dopiero na niej ożyć i do końca na niej pozostać. Widz zaś, z tą materią konfrontować ma się dopiero w momencie wejścia na widownię. Ale najprościej powiedzieć można, że spektakl ten jest farsą, bo głównie po takich ramach toczyć się będzie. Może zwykłą komedią o parze, która w swoim mieszkaniu organizuje przyjęcie dla znajomych. Pech w tym, że przypadkowo na przygotowaną kolację wpada para, która niegdyś żyjąc pod wspólnym dachem, obecnie unika swojego towarzystwa. Ona przychodzi ze swoim nowym chłopakiem, a on ze swoim smutkiem porzuconego mężczyzny. I głównym pytaniem stanie się jak nasi główni bohaterowie poradzą sobie z takim wyzwaniem, bo perypetii będzie co niemiara.

Może z innej strony Rozkłady jazdy jest tragikomedią o dwójce aktorów, których na nieszczęście życie zawodowe potoczyło się nie w tym kierunku co powinno, a życie prywatne tak właściwie legło w gruzach. Spotykają się przypadkowo, na scenie. I zagrać jest im dane wspólny spektakl. Ale czy to będzie odpowiedni moment? Czy są gotowi na takie spotkanie? Czy pogodzili się z tym, że już nie są razem? Ku zaskoczeniu zapewne wszystkich te dwie różne historie na teatralnej scenie połączą się w jedną opowieść. Albo lepiej powiedzieć, że połączą się w jakąś tajemniczą zagadką, która stopniowo rozwiązywać się będzie. Lecz zanim to nastąpi aktorzy z wielką determinacją chronić będą ten sekret. Tak, że widz nabierze się na wszystkie sztuczki, które mu pokażą, zaproponują. Ale dzięki temu spektakl nabierze wielopoziomowości, która stworzy mu niesamowite pole do popisu.

/fot. Marta Miklińska/miklinska.com, Łukasz Ślusarczyk/
Rozkłady jazdy
autor: Petr Zelenka, Michael Frayn
reżyseria: Adam Biernacki
tytuł orygialny: ODJEZDY VLAKŮ (Petr Zelenka)
na podstawie sztuki: Chińczycy/Chinamen (Michael Frayn)
przekład: Krystyna Krauze
scenografia: Adam Biernacki
kostiumy: Risk. Made in Warsaw
obsada: Hanna Konarowska, Sebastian Cybulski

*Prawa autorskie do w/w sztuki reprezentuje w Polsce Agencja ADiT za zgodą.

Zobacz także

0 komentarze

YouTube