Gabinet, reż. Natalia Fijewska-Zdanowska

12:43

Jeśli powiemy, że spektakl Gabinet jest komedią to nie do końca będziemy szczerzy. Jeśli nazwiemy go dramatem, też miniemy się z prawdą. Na to, co przyjdzie zobaczyć na scenie nie ma jednoznacznej nazwy. Jest bardzo humorystycznie i zabawnie, bardzo emocjonalnie i refleksyjnie, a nawet trochę płaczliwie. Wszystko będzie dziać się w pewnych ramach, trudnych do zdefiniowania, bo dotyczących dwójki ludzi

/fot. J. Karczewski/

Z pozoru zwyczajna wizyta u lekarza zamienia się w terapeutyczne spotkanie, w którym główną rolę zaczynają grać przykre doświadczenia życiowe. Wydaje się nazbyt poważnie, ale nic bardziej mylnego, bo na tematykę refleksji i zadumy poczekamy do samego końca. Początek sztuki zapowiada się raczej komediowo, jak w niejednym dobrym kawale, w którym to baba przychodzi do lekarza. Dużo śmiechu, dobrej zabawy i celnych uwag odnośnie ludzkiego zachowania. Właśnie tak, Natalia Fijewska-Zdanowska rysuje przed swoją publicznością utrwalone stereotypy, wyolbrzymia je, a następnie demaskuje i obśmiewa.

Prosta fabuła, w której to trochę ekscentryczna, a trochę choleryczna kobieta (Paulina Holtz) wpada spóźniona na wizytę lekarską, a on, ułożony i pedantyczny Pan Doktor (Rafał Kosecki) nie ma zamiaru przyjmować pacjentki, która nie szanuje jego czasu. Zmuszony aroganckimi uwagami poświęca dwie minuty z życia na postawienie diagnozy i wypisanie recepty. Słowo pacjenta będzie tutaj nad wyraz naciągnięte, bo zamiast badań i diagnozy, lekarz z góry wypisuje receptę na pierwsze wskazane dolegliwości. Takie zachowanie powoduje, że kobieta oburza się i nie szczędząc kąśliwych uwag zamierza wybiec z gabinetu. Z tym ostatnim jest jednak mały problem, bo okazuje się, że ktoś przez przypadek zamknął tę dwójkę w jednym pomieszczeniu. Atmosfera mocno gęstnieje, bo na myśl o wspólnie spędzonej nocy ciarki przechodzą po plecach.

Kobiecie ani śni się przestrzegać zasad panujących w gabinecie. Nie przeklinać. Nie palić. Nie robić hałasu. I tak w kółko, bo zapracowanemu mężczyźnie ani w głowie ustępowanie niedoszłej pacjentce. Noc zaczyna ciągnąć się w nieskończoność, a wolno upływający czas zbliża tę dwójkę do siebie. Początkowo nieufni, szybko zaczynają darzyć się sympatią i opowiadać o trudach życia. Żadnemu z nich nie jest łatwo. Każdy otoczony szarością życia, gubi się w niej i nie może znaleźć drogi ucieczki. Życiowe doświadczenia zadają im ból, co powoduje, że stają się tymi osobami, którymi nigdy nie chcieli być. Spotkanie w gabinecie okazuje się dla nich terapeutyczne i daje niewielki promyk nadziei na zmianę.

Paulina Holtz opowiadając historię bohaterki brzmi autentycznie i prawdziwie. Jakby to, o czym mówi na scenie, było jej własnym doświadczeniem. Jest zabawna, lecz poważna. Radosna i smutna. Zdenerwowana, a zarazem opanowana. I żadna z tych emocji nie pozostaje gdzieś z boku, tylko wyraźnie nakreślona pojawia się w grze aktorki. W tej emocjonalnej wędrówce towarzyszy jej Rafał Kosecki, który wcielając się w rolę lekarza jest komiczny i groteskowy. Jego postać wydaje się lekka i z pozoru nieznaczna, jednak i ona ciągnie za sobą swój bagaż, który ujawnia się w sztuce dając możliwość popatrzenia na bohatera z zupełnie innej perspektywy. I nie tylko demaskacja prawdziwości postaci jest tutaj najważniejsza, bo wszystko to, co dzieje i znajduje się wokół nich nabiera znaczenia tworząc sztukę pełną aluzji i niedopowiedzeń. A także pytań, na które rozpaczliwie będziemy szukać odpowiedzi .

/fot. J. Karczewski/
Gabinet
scenariusz i reżyseria: Natalia Fijewska-Zdanowska
reżyseria świateł: Mikołaj Malesza
muzyka: Filip Dreger
produkcja: Katarzyna Maksymowicz
realizacja: Fundacja Artystyczna MŁYN
obsada: Paulina Holtz i Rafał Kosecki

Zobacz także

0 komentarze

YouTube