Hymn do miłości, reż. Marta Górnicka

13:53

Niezwykłe połączenie dźwięku i słowa. Niezwykłe połączenie ruchu i gry aktorskiej. Niezwykła estetyka. Tak, Marta Górnicka zacznie tworzyć spektakl o miłości wobec mowy nienawiści. O świecie współczesnym, który nastawiony jest negatywnie do wszystkiego co obce. A obraz jaki ujrzy i przedstawi na scenie będzie niezwykle szczery i prawdziwy

/fot. Magda Hueckel/

Hymn o miłości w reżyserii Marty Górnickiej dla przekory okazał się spektaklem, w którym ta miłość nie wybrzmiewa wcale. Jej tutaj nie ma. Wypleniona przez lęk i nienawiść, ukryła się w miejscach ciężko dostrzegalnych. Została zastąpiona mową nienawiści, która okazała się bolączką naszych czasów. Bolączką naszego kraju i Europy. Reżyserka z pełną świadomością tego czym ta mowa się stała, stara się pokazać widzom że przybiera ona coraz gorszy i traumatyczny obraz. Swoich bohaterów wciska wprost w sam środek tego problemu, a potem – krokiem niezwykle wolnym – wyciąga kilku z nich. Jednym z nich każe krzyczeć typowe hasła przyświecające ruchom krytykującym uchodźców, inny kolor skóry czy inne wyznania. Tworzy do tego kolaż pieśni religijnych i patriotycznych, a potem miesza to z krzykiem tych ludzi. Walczy z chęcią niesienia pomocy i z wyrozumiałością wobec drugiego człowieka. A wszystko po to by naprzeciw tych ludzi postawić drugą grupę, która sprzeciwiać się będzie temu co widzi i spróbuje zmienić każde słowo głoszące nienawiść. Te dwa światy będą spierać i ścierać się nieustannie. Nie dochodząc ostatecznie do żadnego porozumienia. Ale oto Marcie Górnickiej chodziło od samego początku.

Na scenie chciała przedstawić grupę mocno zaangażowanych ludzi, składających się aktorów i amatorów, ludzi wybranych w castingu, w różnym wieku. I z tej mieszanki stworzyła wspólnotę. Grupę, która współtworzyła jeden organizm i budowała jedną tożsamość. A chór, który powołała do życia stworzył spektakl, który oglądało się z wielkim zaciekawieniem. Ich ruch, mocno skoordynowany, niczym żołnierski marsz, zaczynał tworzyć muzykę, która rozbrzmiewała po całej widowni. Była to jednak muzyka ostra w swych tonach, która idealnie zgrywała się ze słowami wypowiadanymi ze sceny. A robili to w najróżniejszych kombinacjach szepcząc lub krzycząc. Czasami śpiewając, a czasami po prostu recytując. Lecz wszystko miało opracowany rytm i odpowiedni dynamizm. Wszystko miało tutaj tworzyć nierozerwalną jedność i symbolizować społeczeństwu jak ono działa. Pokazać, że czasami potrzebne są w nim kompromisy i rozmowy. I przede wszystkim chęć zrozumienia, bo w przeciwnym razie będzie dokładnie tak jak u Górnickiej. Wszyscy zaczną się kłócić i wyprzedzać w swoich racjach, a to nie doprowadzi do niczego innego jak tylko walki. Dlatego rozpoczynając sztukę od słów Mazurka Dąbrowskiego reżyserka chce otworzyć dialog między grupami jakie na scenie tworzy i pokazać widzom że to jest możliwe. A muzyczność, która zaraz za tym pójdzie ubierze to dzieło w jego właściwe ramy tak pełne bólu, przemocy i cierpienia.

/fot. Magda Hueckel/
Hymn do miłości
reżyseria: Marta Górnicka
koncept, tekst libretta: Marta Górnicka
muzyka: Teoniki Rożynek
choreografia: Anna Godowska
dramaturgia: Agata Adamiecka
scenografia: Robert Rumas
kostiumy: Anna Maria Karczmarska
lalki: Konrad Czarkowski (Kony Puppets)
reżyseria świateł: Artur Sienicki
produkcja: Izabela Dobrowolska, Agnieszka Różyńska
obsada: Sylwia Achu, Pamela Adamik, Anna Andrzejewska, Maria Chleboś, Konrad Cichoń, Piotr B. Dąbrowski, Tymoteusz Dąbrowski, Maciej Dużyński, Anna Maria Gierczyńska, Paula Głowacka, Maria Haile, Wojciech Jaworski, Borys Jaźnicki, Katarzyna Jaźnicka, Ewa Konstanciak, Irena Lipczyńska, Kamila Michalska, Izabela Ostolska, Filip Piotr Rutkowski, Michał Sierosławski, Ewa Sołtysiak, Ewa Szumska, Krystyna Lama Szydłowska, Kornelia Trawkowska, Anastazja Żak


Zobacz także

0 komentarze

YouTube