Potok, reż. Mariusz Babicki, Wojciech Jaworski

10:37

Potok słów, potok egzystencjalnych wywodów, potok życiowych rozważań. Do tego świetna gra aktorska, przemyślana reżyseria. Odpowiednio skomponowana scenografia. I tyle wystarcza, żeby stworzyć monodram Potok, który w planach ma przenieść nas do innej krainy. Wystarcza na stworzenie czegoś wyjątkowego, czegoś, czego na scenie jeszcze nie było (?). Przekonajcie się sami, ja mogę wam obiecać, że nie traficie na jakiś nudny i niedopracowany spektakl

Opis monodramu jakoś nie zachęcał do obejrzenia. Po jego przeczytaniu przed oczyma stanęła mi kolejna próba zagrania chłopaka-narkomana, który opowiadać będzie o swoich tzw. odlotach, czyli przejściach do innej krainy. Nie spodziewałam się ujrzeć tutaj rzeczy wielkich, więc mało przekonana ruszyłam na spektakl. Najpierw w oczy rzuciła się scenografia, a raczej jej brak. Bo scena w całkowicie surowym stanie witała swoich widzów. Na jej środku było łóżko, prycz, na której leżał główny bohater Potoku. Nadal emocji brak, a nastawienie wciąż pozostaje to samo. Ale jakież było moje zdziwienie, kiedy światła zgasły, a aktor, pełen energii, wyskoczył ze swojej leżanki i zaczął grać monodram, jak się później okaże, jeden z lepszych, jakie do tej pory w swoim życiu widziałam. Rozbroiła mnie charyzma i ekspresja Wojciecha Jaworskiego. Jego gra, która całkowicie połączyła graną przez niego postać z jego prawdziwym „ja”. I czegoż więcej można było oczekiwać od Potoku niż tej prawdziwości, którą ofiarował? Tego dopracowania reżyserskiego i kunsztu aktorskiego?

Inna kraina, o której opowiadał bohater to żaden tam świat stworzony po narkotykowych ekscesach tylko kraj wiecznej szczęśliwości i dobrobytu. Takie miejsce, w którym warto się znaleźć, choć raz w swoim życiu, żeby odpocząć od męczących problemów, nierozwiązanych spraw, kłopotów czy politycznych zawirowań. Takie miejsce, do którego warto przybyć żeby złapać oddech, zastanowić się nad własnym życiem i pełnym pozytywnej energii ruszyć w świat. Nasz bohater dowiaduje się o innej krainie przez kumpla, który siedząc na ławce w parku właśnie był w tym miejscu, niedostępnym dla nikogo. I tak bardzo zapragnął w nim być, że postanowił odcinając się od świata doczesnego, przejść do Kraju, i pozostać w nim na zawsze. Rozpoczyna żegnanie się z światem, z kościołem, politykami, nie takimi znajomymi jak trzeba, panującymi stereotypami i innymi rzeczami ośmieszającymi nasz kraj i nas samych. Korzysta z ostatnich dobrobytów tego świata (czyt. alkoholu), wykorzystuje ostatnie chwile w swojej szarej codzienności. Powoli rozstaje się ze swoim życiem. Małymi krokami odchodzi do Kraju, który okazuje się nie być żadnym cudem, a kolejną szarą rzeczywistością.

Sam sposób dochodzenia do etapu przejścia w inne miejsce, żegnanie się z doczesnym światem jest trafionym w punkt zabiegiem, który daje monodramowi podstawę do pochylenia się nad własnym życiem. Przemyślenia go i może dojścia do jakiś rozwiązań. W całej śmieszności, jaką serwował Potok przedstawiono wartości ważne, zdemaskowano obecny świat i obśmiano nas niewalczących o siebie i świat, w którym żyjemy. A to wszystko doskonale zagrane, z pomysłem wyreżyserowane, dało monodram godny nagrody Grand Prix na 14. Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego. I uwierzcie, dawno z takim zaciekawieniem nie oglądałam spektaklu jednego aktora, który potrafił całkowicie skupić uwagę widza na sobie, nie zatracać się przy tym w prawdziwości granej postaci i w końcu, pozostał wyłącznie chłopakiem chcącym dojść do Krainy.


Potok
tekst: Mariusz Babicki
reżyseria: Wojciech Jaworski, Mariusz Babicki
obsada: Wojciech Jaworski

Zobacz także

0 komentarze

YouTube