Metoda, reż. Piotr Łazarkiewicz

06:49

Aby znaleźć istotę tego spektaklu, zrozumieć prawa jakimi się rządzi, należałoby snuć tę opowieść od końca. Rozpocząć w momencie kiedy kurtyna bliska jest opadnięcia. Ten krok jednak - powiedzmy sobie szczerze - nikomu nie przysporzyłby korzyści. Puenta zostałaby zdradzona już na samym początku, a bohaterowie tej sztuki odarci z największych swoich sensów. Ze wszystkich myśli i dialogów, które układać się zaczną w bardzo znaczącą opowieść o mechanizmach postępowania człowieka

/fot. Adam Kłosiński/

Najpierw wypadałoby zapytać samego siebie czy dla pracy jesteśmy w stanie poświęcić wszystko? I to jeszcze zanim spektakl rozpocznie się na dobre. Bo kiedy już to nastąpi nie będzie czasu na żadną analizę tylko ocenianie poszczególnych bohaterów za zachowania jakich się dopuszczą. Jak się można spodziewać, ocena ta będzie zgodna z tym co każdy z nas sądzi bądź myśli, mijać się będzie jednak z prawdą która drzemie gdzieś w naszych wnętrzach, ukryta. I celowy to będzie zabieg Piotra Łazarkiewicza, reżysera, który z premedytacją wciągnie widza w swoją grę, a co za tym idzie również i w skomplikowaną grę postaci. Nagle, prawdą staną się zasłyszane mądrości mówiące o tym, że wystarczy postawić człowieka w sytuacji kryzysowej, a wszystko dzieje się już samo. Że jego prawdziwa natura ujawni się za pstryknięciem palca. I sztuka Metoda jest chyba tego doskonałym przykładem. Cztery przypadkowe osoby, wybrane na podstawie swojego zgłoszenia do objęcia wysokiego stanowiska w bardzo wysoko postawionej firmie, walczą o swoją przyszłość. A mówiąc najprościej, kilka osób zostało wybranych do wzięcia udziału w rekrutacji, która ma zagwarantować im wymarzoną posadę. Rzecz w tym, że zdarzenie to przybierze dość niespodziewany kształt. I okaże się z jednej strony szansą dla bohaterów, którym marzy się kierownicze stanowisko i dobra płaca. Z drugiej zaś ostatnim krokiem do ich zguby, bo podczas całego spotkania ujawnią się w nich najgorsze z cech. Będą kłamać i knuć. Będą bezwzględni wobec siebie i swoich współtowarzyszy niedoli. Wszyscy wychodzić będą jednak z założenia, że w tej sytuacji się opłaca. Ale czy naprawdę?

Bo to, co zobaczymy w trakcie spektaklu, nie opłaci się nikomu. Z tą drobną różnicą, że tylko jedna z osób będzie w tej sytuacji prawdziwa i nieświadoma tego co dla niej zgotowano. To jednak będzie dość słodką tajemnicą, która ujawni się w końcowych minutach, a przez większość czasu poddawać będziemy się musieli temu co prezentować będą przed nami bohaterowie. Na scenie w tych przewrotnych rolach wystąpi: Maria Seweryn, Wojciech Chorąży, Rafał Mohr, Karol Wróblewski. I to im w udziale przypadnie prowadzenie widza po dość nieoczekiwanych zachowaniach, zgubnych słowach i całym emocjonalnym ładunku. Miejscami przyjdzie się zaśmiać z tego co zobaczymy, ale będzie to śmiech gorzki. Przepełniony goryczą, który ostatecznie zmuszać powinien do łez. Do zastanowienia się na tym, co tak naprawdę wydarzyło się na scenie. Bo mimo iż sztuka wieść nas będzie po dość prostych formułach, prosto zapisanych tekstach, okaże się dobrym miejscem na pokazanie jakie człowiek ma wnętrze tak naprawdę. Jak się zachowuje i jak działa w społeczeństwie. I chociaż zaczniemy te rozważania od mikroskopijnych uwag, połączone przybiorą niewyobrażalny rozmiar, który dotrzeć powinien do swojego widza, a potem gnębić go przez dłuższy czas. Bo jego zadaniem jest ostrzeżenie człowieka przed sobą samym.

/fot. Adam Kłosiński/
Metoda
tekst: Jordi Galceran
tłumaczenie z katalońskiego: Hanna Szczerkowska
reżyseria: Piotr Łazarkiewicz
scenografia i kostiumy: Katarzyna Sobańska
opracowanie muzyczne: Antoni Komasa-Łazarkiewicz
obsada: Maria Seweryn, Tomasz Karolak/Wojciech Chorąży, Rafał Mohr, Karol Wróblewski

Zobacz także

0 komentarze

YouTube