Dobra terrorystka, reż. Agnieszka Olsten

07:18

Na podstawie powieści Dobra terrorystka Doris Lessing, Agnieszka Olsten reżyseruje spektakl, który staje się przerażającym obrazem współczesnego człowieka. Obrazem, w którym własna ułomność zmusza bohaterów sztuki do walki o zdeprawowany konsumpcjonizmem świat. A jak się okaże sami niewiele mają prawa do tego naprawczego planu

/fot. Krzysztof Bieliński/

Zamknięci w starym opuszczonym domu, próbują stworzyć wymyślony w swoich głowach obraz codzienności. Z tym, że każdy z nich chociaż myśli o wyplewieniu „zła”, które w tym świecie dominuje, ma inny pogląd na własne życie. Przyglądając się im bliżej, rozważając ich jako indywidua, które próbują walczyć o dobro ogółu zobaczymy raczej szaleńców, którzy walcząc o wszystkich próbują uciec przed walki o siebie. Oni tak naprawdę z premedytacją wtłoczyli się do enklawy ludzi, która pod pozorem zrobienia czegoś wielkiego nie robi nic poza snuciem planu bez większego sensu. Wielcy buntownicy i artyści, tak rzec można patrząc na ich zachowania i słuchając ich słów, które z czasem stają się doskonałym źródłem wiedzy o współczesnym świecie. Jego idealnym podsumowaniem, gdzie zobaczymy obrazy, które przetaczają się nieraz w dobrze znanych mediach, po ulicach, o których głośno poprzez protesty. Ale będą to też obrazy życia rodzinnego, a właściwie to jego braku, kiedy to bunt wobec rodziców staje się priorytetem życia w ogóle. Idealnym przykładem takiegoż poglądu okaże się Jasper (Krzysztof Zarzecki), który w imię swoich anarchistycznych poglądów rezygnuje z rodzinnego dobrobytu, ale nie powstrzyma się przed pożyczaniem pieniędzy od rodziców.

Główną postacią w tej sztuce jest jednak Alice (Agnieszka Kwietniewska), która dla utrzymania tego domu w jakimkolwiek porządku, oddaje całą siebie w zamian za względną ciszę i spokój. To ona jako jedyna próbuje mieszkającej tutaj mieszance ludzi stworzyć dom godny niejednego rodzinnego ogniska. Sprząta, gotuje, pierze. Sprząta, gotuje, pierze. I tak bez końca. Oddając przy tym wszystkie swoje siły dla innych. A inni nawet tego nie docenią, ba śmiać się będą z tej uciemiężonej Alice, na którą czasami patrzeć już nie mogą. I chociaż dla nich jest niewiele znaczącym elementem, dla nas widzów powinna stać się ona siłą napędową tego spektaklu. Mimo, że denerwować będzie nas ta jej dobroć i uczynność, to ona będzie tutaj jedyną osobą, która podtrzyma ten squad w jakiś ramach. Bo w głowach pozostałych mieszkańców tego domu tworzą się zupełnie inne wizje świata i porządku, który chcą zaprowadzić. Przez to nieustannie pojawiać się bedą między nimi jakieś nieporozumienia i konflikty, czego już największym punktem kulminacyjnym będzie zgoda Alice na przyjęcie do ich grupy aspirującej do klasy średniej pary (Dominika Biernat, Bartosz Porczyk), takich współczesnych hipsterów.

Te konflikty nie będą jednak miały istotnego wymiaru, przypominać będą raczej konflikt grupy nastolatków, która nie zdążyła dojrzeć w swych poglądach. Bo prawdą jest, że bohaterowie tego spektaklu niewiele wiedzą o świecie, a o sobie tym bardziej. Poszli za jakąś ideą, która wydaje się im dobra i nie do końca znając jej założenia, próbują odmienić świat. Siać po ulicach bliżej nieokreślonego miasta (u Lessing jest to Londyn, w spektaklu Olsten ten wybór należy do widza) widmo terroru i zagłady. Chcąc poprzez swoją buntowniczą postawę udowodnić coś ludziom spoza ich kręgu. Próżno jednak szukać w tym spektaklu porady w jaki sposób uratować świat przed idącymi zmianami, przed szerzącym się konsumpcjonizmem, coraz szerzej rozwijającym się życiem w cyberprzestrzeni, nowymi (niekoniecznie dobrymi) technologiami, niesprawdzającym się systemem demokratycznym czy odbieranym prawem do wolności. Będzie to zaledwie karykatura tej walki i buntu. A postawy bohaterów okażą się tymi, które wyśmiewać będą każdego współczesnego człowieka za jego myślenie, poglądy bez jakiegokolwiek uzasadnienia i za poddawanie się temu co świat mu przynosi, a co niekoniecznie jest dobre.

Agnieszka Olsten i Sławomir Rumiak przygotowali scenariusz sztuki, w którym odarli bohaterów z wielu myśli, które wypowiedziane powinny zostać. Odarli ich historie z elementów, które pomogłyby widzowi w odczytaniu ich historii bez większego wysiłku. Odarli też cały spektakl z mówienia wprost. I postawili na wszystko to co jest między bohaterami, między poszczególnymi scenami. Tego nie słychać i nie widać, to zauważy wyłącznie spostrzegawczy widz tego spektaklu. Dlatego w pełnym skupieniu i uwadze trzeba śledzić to co Olsten zaś reżyseruje, aby nie pogubić się w rozważaniach o niecodziennym i nie do końca znanym świecie. A piękny to był i wymowny widok widząc jak wiele dać może. Widać, że sami aktorzy myśl Olsten zrozumieli i dając się jej prowadzić stworzyli własnymi siłami i własnym sumptem spektakl niezwykle porażający w obrazie, który przedstawia. Bo zamiast grać słowem, musieli grać sobą i tak przedstawić swoich bohaterów, aby używając krótkich form wypowiedzi, wciąż powtarzających się fraz dać wyraz nie tylko bezsensownego życia postaci, którymi stać się musieli, bezsensowności poglądów i planów dla których się poświęcili, ale również dla świata współczesnego, który stał się ich znienawidzonym domem.

/fot. Krzysztof Bieliński/
Dobra terrorystka
*Spektakl na podstawie głośnej powieści Doris Lessing, laureatki Nagrody Nobla z roku 2007.
tłumaczenie: Andrzej Szulc
scenariusz: Agnieszka Olsten, Sławomir Rumiak
reżyseria: Agnieszka Olsten
scenografia: Sławomir Rumiak
kostiumy: Angelika Józefczyk
reżyseria światła: Robert Mleczko
muzyka: Kuba Suchar
asystent reżysera: Mariusz Sibila
kierownik produkcji: Justyna Pankiewicz
asystentka kierownika produkcji: Małgorzata Cichal
obsada: Dominika Biernat, Monika Obara, Dominika Ostałowska, Anna Paruszyńska, Agnieszka Kwietniewska (gościnnie), Marcin Pempuś, Bartosz Porczyk, Krzysztof Zarzecki

Zobacz także

0 komentarze

YouTube