Teatr roku 2018. Czy tak będzie wszędzie? [FELIETON]

15:35

Jakoś zawsze daleka byłam od kojarzenia teatru ze sportowym boiskiem. Bo i to klimat inny. Bo i widzowie inni. Bo i treść płynąca z najważniejszego punktu tych obiektów inna. Jak się jednak okazuje teatr wcale tak daleko od trybuny na piłkarskim stadionie nie bywa


Przyzwyczajona jestem do tego, że wchodząc na dany mecz pokazuję zawartość mojej torebki/torby czy jak ją tam zwać. Że jestem przeszukiwana czy czasem nie mam zamiaru wejść z jakimś niebezpiecznym narzędziem. A potem to już w zależności, na której trybunie usiądę to takie też zapewnione mam atrakcje. W sektorze dla zagorzałych kibiców można i potańczyć i pośpiewać, głośno pokibicować i jak to zwykle na meczach bywa strasznie się zdenerwować. W sektorze tym zaraz obok gości to lepiej nie siadać, bo to nigdy nie wiadomo czy dostaniesz kanapką czy czymś metalowym przerzuconym z trybuny obok. Reszta miejsc jest już nieskażona niczym. Więc rodziny z dziećmi ochoczo na niej zasiadają. Wiadomo, co kto lubi (albo jak kto lubi dzieci), ale spokój na pewno gwarantowany – przynajmniej mentalnie. A potem to już zostaje tylko kibicowanie. No i właśnie teraz, tak mi się to wszystko połączyło w całość z teatrem. Bo okazało się, że przestrzeń ta stała się miejscem zbliżonym do takiego sportowego boiska. Ale to nie za sprawą wiernego kibicowania aktorom na scenie czy wybrania miejsca siedzenia, a za sprawą tego co dzieje się przed wejściem na widownie. Więc może zacznijmy od początku, dla tych co nie wiedzą jeszcze co w tym małym kulturalnym światku się dzieje.

Nie tak dawno, ktoś podczas spektaklu Upadanie w Teatrze Powszechnym w Warszawie rozlał niezidentyfikowaną substancję. Dyrekcja placówki poinformowała nawet o objawach zatrucia chemicznego u pracowników. Sytuacja patowa, a do tego nie pierwsza taka. Sytuacja patowa, zwłaszcza kiedy i ty znajdujesz się na tym spektaklu i tak właściwie zaistniałą sytuacją jesteś całkowicie zdezorientowany. Później, za tą sprawą wszystko się zmienia. I kiedy przyszłam na spektakl Strach zżerać duszę, a potem na Mefisto to poczułam się jak przed wejściem na stadion piłkarski. Zostałam przykładnie sprawdzona wykrywaczem metalu. Pokazałam zawartość swojej torebki. Nieszczęsny, ten kto jest mniej uważny i nie zdąży wypić napoju trzymanego w ręce albo torebce, bo i jego trzeba zostawić przed wejściem na scenę. No niestety, ale nie wiadomo co tam Drogi Widzu wnosisz. No, niestety, ale nie wiadomo Drogi Widzu, co akurat planujesz zrobić. Podejrzewam, że wielu za mną zastanowi się, jak to się stało, że teatr stał się tak silnie strzeżoną placówką. Jak to się stało, że tematyka spektaklu wywołuje tak skrajne emocje, w których ktoś jest gotów pokrzywdzić wiele osób, bo to niezgodne z jego światopoglądem czy wierzeniem czy innym czymś. Jak to się stało, że w A.D. 2017 i teraz już 2018 teatr stał się miejscem pilnie strzeżonym? I tak podobnym do piłkarskiego stadionu? Czy teatr w 2018 roku wszędzie stanie się taki sam?

Zobacz także

0 komentarze

YouTube