Zmontowani, czyli sztuka na 4 aktorów, autor: Jolanta Gajda-Zadworna, Beata Zatońska

12:17

Pytanie od kogo i dlaczego się zaczęło, a potem potoczyło się tak, że niejeden zespół teatralny mógłby pozazdrościć takiej historii. Zwłaszcza, że kiedy czyta się książkę Zmontowani, czyli sztuka na 4 aktorów przez głowę przetaczają się myśli: to nie mogło się udać. A jednak, na złość sobie i światu Teatr Montownia przetrwał, i założę się że przetrwa jeszcze długo

/AAA zatrudnimy Clowna reż. Marcin Hycnar, fot. Robert Jaworski/

Jak się okazuje powstał zupełnym przypadkiem i zupełnym też przypadkiem pozostał po dziś dzień znany i lubiany. Zupełnym przypadkiem na swojej drodze spotkał również takich a nie innych reżyserów, w taki czy inny sposób zaczął z nimi współpracę. A potem to już chyba wszystko samo zaczęło się kręcić. W zgodzie z tym jaki charakter, temperament i zacięcie w boju mieli ci chłopcy (w tym czasie naprawdę tak było, byli jeszcze na studiach). Kiedy zabrałam się za lekturę tej książki, za wywiady jakie przeprowadzono z Montowniakami: Adamem Krawczukiem, Marcinen Perchuciem, Rafałem Rutkowskim i Maciejem Wierzbickim, za ich wspomnienia, to widziałam w tę młodzieńczą charyzmę, bunt i chęć dokonania czegoś wielkiego. Nie na darmo mówią, że młodość rządzi się swoimi prawami, bo u nich rozpanoszyła się wszędzie. To ona pchała ich do przodu… i robi to nawet do tej pory. Śmiało możemy powiedzieć, że niewiele się zmieniło, bo kiedy wychodzą na scenę mam wrażenie, że energia i chęć dokonania czegoś wielkiego wciąż w nich pozostała. Mimo, że występują w różnych kombinacjach i kompozycjach. A kto nie wierzy niech wybierze się do Teatru Polonia na spektakl Wszystkie dzieła Szekspira (w nieco skróconej wersji), którym wszystko to dodatkowo udowodnili.

/fot. Jolanta Bielasta/
Sama opowieść o Teatrze Montownia nie bywa różowa, nie raz spór wejdzie w ich szeregi, a chęć wspólnego grania osłabnie. Szczerze wyznają co czuli, jakie były ich motywacji i dlaczego woleli czasami być z boku. Z różnych perspektywy – bo przecież z perspektywy czterech różnych facetów – oglądać będziemy te zmieniające się nastroje, upadki i sukcesy. Nawet przeczytamy o tym, co reżyserzy i aktorzy, którzy współpracowali z Montownią mają o nich do powiedzenia, zajrzymy za kulisy każdego z ich spektaklu, obejrzymy całe mnóstwo zdjęć. Pod tym względem książka jest naprawdę dobrze przygotowana. Jest barwna i kolorowa. Dobrze wydana, zresztą już sama okładka wydaje się przekonywać do jej kupna. Niestety gorzej tutaj bywa z redakcją tekstu. Wiele wypowiedzi aktorów powiela się, a ich opinie na temat spektakli są po prostu kopiowane z jednego miejsca do drugiego – nie wiedzieć czemu najczęściej się to zdarza z wypowiedziami Marcina Perchucia. Pytanie też na ile sami Montowniacy chcieli coś o sobie powiedzieć, bo z niektórych wypowiedzi można wnioskować, że niewiele. Zwłaszcza jak widzi się ten ogrom zdjęć, które wypełniają książkę.

Nie powiem jednak, że książka nie przypadła mi do gustu, bo naprawdę wiele dowiedziałam się o Teatrze Montownia, chociaż zabierając się za lekturę już trochę przecież o nich wiedziałam. Więc zdecydowanie powiem, jeśli ktoś lub ten teatr i aktorów w nich występujących to na swojej półce powinien postawić egzemplarz tegoż oto dzieła. Zwłaszcza, że kiedy zabierałam się za ostatni dział tej książki, w którym poruszany jest temat przyszłości, trochę dopadła mnie nostalgia, może trochę żal, bo sami Montowniacy niewiedzą czy ta przyszłość w ogóle będzie miała swój teatralny rozkwit.



autor: Jolanta Gajda-Zadworna, Beata Zatońska
wydawnictwo: Oficyna 4eM
liczba stron: 264

Zobacz także

0 komentarze

YouTube