Dodatek do całego świata. Zawsze z boku. Zawsze obserwując. Właśnie takim widzimy głównego bohatera w spektaklu +1, w reżyserii Tomasza Leszczyńskiego, który głośno krzyczy, że jest nieznany i dobrze mu z tym. Jego postawa odwołuje do wspomnień własnych, samotności, które dopiero pod wpływem silnego impulsu pozwalają zrozumieć, że to także nasze wspomnienia i nasza samotność
To bÄ™dzie szok, kiedy zamiast w poszukiwaniu dogodnego miejsca w rzÄ™dach krzeseÅ‚, przyjdzie nam plÄ…tać siÄ™ po scenografii. „Nieupoważnionym wstÄ™p wzbroniony”, przeczytamy zanim wejdziemy na widownie i zanim w spokoju na niej zasiÄ…dziemy. PoczÄ…tek monodramu, to zadanie, które musi wykonać widz. Przejrzeć obrazy wiszÄ…ce na Å›cianach, obejrzeć parÄ™ rzeźb. A dla tych bardziej zainteresowanych i bardziej chcÄ…cych można nawet przeczytać krótkÄ… notkÄ™ o przedstawionych dzieÅ‚ach. Kiedy publiczność z mniejszym bÄ…dź wiÄ™kszym zaciekawieniem przejdzie Å›cieżkÄ… wyznaczonÄ… przez dzieÅ‚a sztuki, to dopiero wtedy w spokoju bÄ™dzie mogÅ‚a usiąść na widowni oglÄ…dajÄ…c część dalszÄ… tego monodramu. Na scenie przywitamy pewnego pana, w eleganckim garniturze (Sebastian Åšwierszcz). Bliżej nieokreÅ›lonego czÅ‚owieka, który tak naprawdÄ™ mógÅ‚by być każdym. Naszym sÄ…siadem, znajomy, przyjacielem, panem z osiedlowego sklepu, a może nawet dozorcÄ…. MożliwoÅ›ci jest wiele, a każda wydaje siÄ™ dobra i najbardziej pasujÄ…ca. Rzecz w tym, że ten pan to +1 do caÅ‚ej cywilizacji. Samotnik bÄ…dź odludek, jak kto woli, którego nikt nie zna, nikt nie kojarzy. I choć przyjaciół ma wielu, rodzinÄ™ niczego sobie, paru kolegów z pracy to nadal pozostaje nieznajomym. TrochÄ™ go to smuci, a trochÄ™ cieszy, bo nie chciaÅ‚by, aby wszyscy go kojarzyli. Czasami woli być tym nieznanym. To pozwala mu popatrzeć z dystansu na samego siebie i otaczajÄ…cy go Å›wiat. Pozwala powoli także sÅ‚uchajÄ…cym go ludziom skupić siÄ™ na swojej samotnoÅ›ci, nierozpoznawalnoÅ›ci wÅ›ród innych. Czy kiedykolwiek ktoÅ› z nas zastanowiÅ‚ siÄ™ jak dużo ludzi spotyka na swojej drodze? Jak wielu z nich mija każdego dnia, tylko po to, żeby przez uÅ‚amek sekundy zetknąć swoje życie z innym życiem?
I kiedy, jak opowiada bohater, jedziesz do swojego liceum na zjazd absolwentów i spotykasz tych wszystkich dawnych znajomych, a oni wyglądają gorzej od ciebie, to i się cieszysz, że przyjechałeś, i czerpiesz ogromną satysfakcję z tego, że to ty jesteś ten fajniejszy, a nie frajer. Ale ta grupa ludzi, ten zestaw kombinacji różnorakich charakterów, to kolejny dodatek do twojego życia, który za parę chwil nie będzie ważny. Spotkany na imprezie dawny znajomy, podobnie jak ty, wróci do swojej codzienności i to on będzie kolejnym dodatkiem do cywilizacji. I dopiero, kiedy zaczynasz o tym mówić dostrzegasz, że każdy mierzy własną miarą, jako +1 do świata. W końcu niepocieszony wyjdziesz, zostawisz te dziwne rozważania za sobą i zaczniesz żyć jak dotąd, jako dodatek do świata, tyle, że ten dużo cenniejszy od tej całej masy ludzi.
Te rozważania na temat życia sprawiają, że spektakl wydaje się melancholijny. Ale nic z tych rzeczy, bo Tomasz Leszczyński ani myślał wprowadzać odbiorcy w stan smutku. Postawił raczej na swobodę wypowiedzi, lekki język i humor. I tak przez cały czas trwania spektaklu z tym, że aktorska postawa dodała do tego monodramu także innego wydźwięku. Rola Sebastiana Świerszcza budziła wspomnienia własnych lat i ludzi zostawionych za sobą. Potrafiła wpłynąć na odbiorcę, pozwolić mu na spontaniczną reakcję. A aktor, nie wpadł w zbędne nadinterpretacje czy fałszywe postawy, tylko cały czas skupiał się na tym, co w monodramie najważniejsze, czyli na odbiorcy i jego uwadze. Nie było pustych żartów puszczanych w eter, a zabawne anegdotki, które do konkretnego celu prowadziły. W celu odpowiedzi na pytanie, kim jestem, jaka jest moja misja dla świata, co myślą o mnie inni. I to wszystko po to, żeby nie czuć się samotnym. Nie dziś i nie w tym świecie. Ale nawet, kiedy obrazy zmienią się w zdjęcia z dzieciństwa to patrząc z perspektywy dorosłego już mężczyzny, bohater sam zaczyna nie pamiętać dawnego siebie. Dzisiaj on też nie zna tego dzieciaka ze zdjęć, a przecież tak bardzo chciałby wrócić do tych beztroskich lat. Lecz to przeminęło, a on został sam i kiedy w końcu to do niego dochodzi łapie za rower i pełen oburzenia zostawia nas w muzeum ze swoimi myślami.
+1
tekst: Jewgeniji Griszkowiec
reżyseria, tłumaczenie: Tomasz Leszczyński
obsada: Sebastian Åšwierszcz

