Aktor według Tadeusza Kantora, reż. Stanisław Michno

11:03


Z publicznością niewielką, bo paroosobową przyszło obejrzeć mi spektakl Aktor według Tadeusza Kantora. Tytuł brzmiał zachęcająco. Fabuła, którą wymyśliłam sobie po części sama, też. Wspomnienie współpracy z wielkim mistrzem mogło być tym, które warto zobaczyć na scenie. Ale kiedy światła zgasły i monodram rozpoczęto to już wtedy wiedziałam, że ciekawie nie będzie. I nie tylko dlatego, że krzesło było niewygodne


Napisanie tej recenzji nie przyszło mi łatwo. Próbowałam kilka razy, zawsze z takim samym skutkiem. To było moje największe wyzwanie ostatnich czasów, które z każdym podejściem kończyło się fiaskiem. Ale rękawice zostały rzucone i odwrotu być nie może. Więc z postanowieniem większym niż można sobie wyobrazić zabrałam się w końcu do opowiedzenia historii czegoś, czego opowiedzieć się nie da. A już na pewno nie tak. Bo o czym tutaj napisać? O trwającym niecałą godzinę monodramie, którego fabuła oparta była na jakimś dawnym wspomnieniu? I nie ważne, kto był sprawcą tego wydarzenia z przeszłości, bo podane w takiej formie nie zachwyciło ani na moment. Oglądanie spektaklu było raczej balastem ciężkim do udźwignięcia.

Stanisław Michno reżyser spektaklu Aktor według Tadeusza Kantora obsadził siebie w roli głównej, dając tym samym sygnał widzom, że to właśnie on będzie punktem centralnym i sprawcą wszystkiego. Wspominając historię prób do spektaklu, podczas których współpracował z Tadeuszem Kantorem przedstawił w (zaledwie) małym fragmencie zmagania, z jakimi przyszło zmierzyć się aktorom pracującym z tym wybitnym artystą. Przedstawiając równocześnie swoją drogę do odkrycia własnego „ja” w teatrze i poza nim. Wielu przegrywało tę walkę i odchodziło, bo chociaż być u Kantora było rzeczą wielką to niektórzy po prostu nie dawali rady. Samemu reżyserowi udało się aż cztery lata współpracować (i wytrzymać) z mistrzem. Taki sukces mógł wart być monodramu, z jednym ale: gdyby zamiast jednego wspomnienia było ich cztery razy więcej.

Ciężko skupiało się uwagę na scenie, kiedy fabuła, mimo że ciekawa nie zachwycała i nie porywała. Była zbyt monotonna, mało charyzmatyczna i bardzo rozwleczona w czasie. Końca nie widać było historii, którą można było zamknąć (i to ze stu procentową satysfakcją) w piętnastu minutach. Mówiąc najprościej: było nudno. A scenografia – słabo oświetlona, składająca się z jednego krzesła pogłębiała jeszcze bardziej wrażenie tej nudności. I jedyne, co wyryło się w mojej pamięci to dwa krótkie sformułowania: Kantor żądał od aktora prawdy oraz […] skomplikowany człowiek, ale wielki artysta i tyle by było tego monodramu.


Aktor według Tadeusza Kantora
Teatr M.I.S.T.
scenariusz, reżyseria i wykonanie: Stanisław Michno

Zobacz także

0 komentarze

YouTube