Kłamstewka, reż. Paweł Wawrzecki

12:28

Zanim dano sygnał do rozpoczęcia premierowego spektaklu Kłamstewka, Andrzej Nejman, dyrektor Teatru Kwadrat, powitał Pawła Wawrzeckiego wśród młodych reżyserów. I choć aktor ma najdłuższy staż w zespole aktorskim teatru, sztuką Joe DiPietro zadebiutował, jako reżyser. Jego obycie z komediową formą i ogromne doświadczenie zawodowe pozwoliło na stworzenie sztuki, która bawiła dobrym humorem od początku do końca, a ponadto utrzymana była na najwyższym komediowym poziomie


Niejedna rola Pawła Wawrzeckiego zachwycała publiczność, niejedna też rola zapisywała się pod hasłem „najlepsza”. Jego reżyserski debiut wpisuję zaś na listę udanych premier. Bo to, co dała sztuka Kłamstewka to całe mnóstwo śmiesznych dialogów, sytuacyjnych żartów i dozę dobrego aktorstwa. I nie trzeba było sięgać tutaj po skomplikowaną fabułę czy efektowną scenografię, aby zachwycić. Wystarczyła prostota i minimalizm. A do tego wielofunkcyjność scenicznej przestrzeni oraz dobre rozwiązania wykonane przy pomocy realizacji świetlnej. Marta Żmuda Trzebiatowska, Ewa Kasprzyk i Paweł Małaszyński (w tej roli zobaczyć też można Pawła Domagałę) u boku Pawła Wawrzeckiego zagrali dość nietypową komedię romantyczną, w której to zdrada jednego ze współmałżonków uratuje związek. A happy end będzie głośny i radosny.

Wszystko zaczyna się od zakończonego meczu tenisa, kiedy to niewinna rozmowa ojca z synem, zaczyna zmieniać się w trudną rozmowę o własnym małżeństwie. Billy (Paweł Małaszyński) przyznaje przed ojcem, że zdradza swoją żonę z dużo młodszą trenerką personalną. Na takie wieści William (Paweł Wawrzecki) nie był przygotowany, ale ostatecznie postanawia zachować tajemnicę dla siebie. Wraca do domu, zasiada w swoim wygodnym fotelu i jakby nigdy nic toczy luźną rozmowę z żoną (Alice – Ewa Kasprzyk). Ta jednak, zaskoczona tym, że mąż pozwala jej tak dużo mówić, zwłaszcza o jakiś niepotrzebnych rzeczach, od razu wyczuwa, że coś jest nie tak. A skoro coś dzieje się złego to na pewno z synem. Swoim darem do wyciągania z ludzi informacji, osacza męża i zdobywa potrzebną wiedzę. Ona jednak nie idzie w ślady męża i postanawia sama rozwiązać problem swojego syna, zapraszając Billa, Jane (Marta Żmuda Trzebiatowska) oraz ich półroczną córkę na pyszny sernik. Kiedy młode małżeństwo wchodzi do domu Williama i Alice historia napiera tempa, nieoczekiwanych zwrotów akcji, które wydarzać się będą z prędkością rollercoastera.

Dobrze skonstruowane dialogi ułożą się w zabawną opowieść o rodzinnym szczęściu i rodzinnym nieszczęściu, w którym to zdrada pozwoli uratować małżeństwo. Nie będzie jak w typowej komedii romantycznej, gdzie wygrywa zawsze miłość, bo tutaj wygra rozsądek i chęć odbudowy uczucia, które kiedyś istniało. Dla dobra rodziny. Dla dobra sześciomiesięcznej córki. Takie połączenie oprócz dużej dawki dobrego humoru przyniesie też nutkę dramatyzmu i szczyptę rozpaczy. Ale wszystko to zamknie się w odpowiednich dawkach, pozwalając sztuce Kłamstewka toczyć się po ramach stricte komediowych. Dobra reżyseria to jednak połowa sukcesu spektaklu, bo gdyby nie odpowiednie kreacje aktorskie, sytuacyjne żarty mogłyby stracić na swoim wydźwięku. A tak, aktorzy nadali wartkości akcji i znaczenia sztuce.

Ewa Kasprzyk w roli wszystko ratującej i pomocnej matki, spontanicznym charakterem zamiast pomagać swojemu synowi, komplikuje jego życie i swoje małżeństwo. Paweł Wawrzecki gra uciśnionego pod pantoflem żony mężczyznę, który to ani dochować tajemnicy nie umie, ani przekonać żony, żeby przestała się w końcu wtrącać. Z kolei Paweł Małaszyński mając w tej komedii najbardziej dramatyczną rolę – zdradzającego męża – gra na dwa fronty. Jego postać jest zarazem dobra i zła, a co za tym idzie tak wyważona, że emocje tych dwóch przeciwnych kreacji nie mieszają się tylko stają dobrym komediowym materiałem. Najgorzej aktorsko wypadła Marta Żmuda Trzebiatowska, której w budowaniu roli Jane zabrakło swobody. Jej postać nie potrafiła rozśmieszyć, ani nawet wzbudzić jakichkolwiek emocji. Typowa dla aktorki maniera zwyciężyła, a postać przez nią kreowana stała się nijaka. Lecz zespół ciężko pracował, żeby odnieść sukces i ten sukces odniósł, a wszystkie niedociągnięcia, które gdzieś się pojawiały znikały przy dobrze opracowanym tekście i pomysłowości Pawła Wawrzeckiego. To była komedia, która jak jej fabuła, toczyła się z prędkością rollercoastera.



Kłamstewka
tekst: Joe DiPietro
przekład: Bogusława Plisz Góral
reżyseria: Paweł Wawrzecki
scenografia: Wojciech Stefaniak
kostiumy: Karolina Trębacz
producent: Małgorzata Nejman
obsada: Paweł Wawrzecki, Ewa Kasprzyk, Paweł Małaszyński/Paweł Domagała, Marta Żmuda Trzebiatowska

Zobacz także

0 komentarze

YouTube