Kartoteka, reż. Andrzej Majczak

09:00

Bohaterem Kartoteki Tadeusza Różewicza jest everyman. Tak właściwie człowiek bez tożsamości. W czasie trwania dramatu nie jesteśmy w stanie poznać ani jego przeszłości, ani tego czym tak właściwie się zajmuje, kim jest. I mimo, że jego osoba wciąż zostaje taka sama, to pojawiający się wokół bohaterowie próbują zmienić jego życie, nakreślić go od nowa. Lecz zbiór tych luźnych scen jest tak od siebie odległy, że nie sposób dopatrzeć się w nich ani przeszłości ani przyszłości bohatera

/fot. materiały prasowe Teatru im. S. Jaracza w Olsztynie/

Bohater sam o sobie mówi, że ma czterdzieści lat, ale rodzice (Milena Gauer i Radosław Hebal) traktują go jak dziecko. Sekretarka (Marzena Bergmann), która go odwiedza mówi do niego z kolei: Panie Dyrektorze. Pojawia się też Wuj (Cezary Ilczyna), z którym wspominają jakieś czasy. Czasy, które tak właściwie nie wiadomo skąd znalazły odbicie w życiu bohatera. Innym zaś razem pojawi się Dziewczyna (Agnieszka Giza), która wykrzyczy mu w twarz, że ten zostawił ją samą z dzieckiem. Jednym razem nazwany jest Henrykiem innym Wiktorem, a Tłusta Kobieta (Alicja Kochańska) nazwie go Wacławem. W kolejno prezentowanych sytuacjach zmienia się jego wiek i zawód, tylko charakter wciąż pozostaje ten sam. Niezależnie gdzie umieścimy bohatera on wciąż pozostaje wycofany. I chociaż sytuacje bezpośrednio odnoszą się do niego, bezpośrednio w niego uderzają, to on zamiast stać się ich czynnym uczestnikiem stoi z boku. Nie reaguje, w żaden sposób nie próbuje wyjaśniać zarzutów, które są kierowane w jego stronę. Jakby był w innym miejscu.

Tak jak u Różewicza tak i w inscenizacji Andrzeja Majczaka Bohater (w tej roli Artur Steranko) przedstawiony jest dokładnie w ten sam sposób. Nie ma marzeń i planów na przyszłość. Chce jedynie zaszyć się w swoim łóżku i spać. Nie przypadkowo całość akcji dzieje się w jego sypialni, w bliżej nie określonym czasie. Przedstawiony pokój jest niewielki i tak właściwie całkowicie pusty. Poza łóżkiem nie sposób dopatrzeć się tam innych rekwizytów. Ważniejsze jednak staje się to co jest obok bohatera, czyli ludzie, którzy wciąż się pojawiają. W scenografii umieszono bardzo wiele drzwi przez, które ci bohaterowie wchodzą. Jakby każdy miał przypisane inne wejście. Inny moment i cel wyjścia. A nad tym wszystkim czuwa Chór Starców, który konsekwentnie obraża głównego bohatera chcąc mu uświadomić jak nijakim jest człowiekiem.

Lecz na nic zda mu się Chór Starców (Marian Czarkowski, Cezary Ilczyna i Maciej Mydlak), który jak mantrę wypomina jego błędy. On wciąż pozostaje na uboczu. Niechętnie podchodzi do życia. Przebieg zaś jego myśli znany jest wyłącznie jemu samemu. Widzowie otrzymują postać, która jest do rozszyfrowania. Poprzez jego gesty musi tworzyć bohatera z krwi i kości. Człowieka, który istnieje naprawdę. I jak się okazuje, mimo tego wycofania postaci każda z przytaczanych historii zda być się prawdopodobną. Zaś luźne sceny zaczynają łączyć się w jakąś spójną całość. W charakterystykę bohatera, jego życia. W pokazanie everymana, który tak jak współczesny człowiek żyje, ale mimo wszystko nie potrafi odnaleźć się w nowoczesnej rzeczywistości. Mamy w końcu człowieka, który próbuje do czegoś dojść ale nieustannie od czegoś uciekając. Jest nieszczęśliwy, zagubiony, samotny. I mimo tego, że otaczają go ludzie, wciąż nie potrafi się z nimi zapoznać, a co za tym idzie odnaleźć nawet własnego charakteru, samego siebie.

Na scenie ujrzałam wierne oddanie tekstowi Różewicza, nie zobaczyłam jednak nic co zachwyciło by mnie w prezentowanym obrazie. Poza postacią głównego bohatera, wszyscy inny raczej drażnili swoją obecnością. Chór Starców na początku wydawał się wyjątkowy, z czasem tylko przeszkadza w życiu Bohatera, zaś wszyscy inni, którzy tuż obok niego się pojawiają zakłócają ten jego wewnętrzny spokój. Uważam, że przy takiej konstrukcji głównej postaci wypadałoby skupić się wyłącznie na jego osobie. Może kosztem innych, ale wtedy z mocniejszym naciskiem na to jak jest on zagubiony w formie, którą narzuciło mu życie i jakieś inne osoby, które pojawiły się w jego życiu. Bo kiedy do jego wyciszonej postaci dodany innych bohaterów to na scenie robi się jeden wielki gwar. Wszyscy próbują się przekrzyczeć, nadbudować formę, której nie potrafią oddać wobec spokojnej natury Bohatera.

/fot. materiały prasowe Teatru im. S. Jaracza w Olsztynie/
Kartoteka
tekst: Tadeusz Różewicz
reżyseria: Andrzej Majczak
scenografia: Urszula Czernicka
muzyka: Marcin Rumiński
obsada: Marzena Bergmann, Milena Gauer, Agnieszka Giza, Alicja Kochańska, Ewa Pałuska, Marian Czarkowski, Radosław Hebal, Cezary Ilczyna, Maciej Mydlak, Artur Steranko, Miłosz Banasiak/ Mateusz Czułowski

*Spektakl prezentowany podczas 42. Opolskich Konfrontacji Teatralnych.

Zobacz także

0 komentarze

YouTube