Potok słów, potok egzystencjalnych wywodów, potok życiowych rozważań. Do tego świetna gra aktorska, przemyślana reżyseria. Odpowiednio skomponowana scenografia. I tyle wystarcza, żeby stworzyć monodram Potok, który w planach ma przenieść nas do innej krainy. Wystarcza na stworzenie czegoś wyjątkowego, czegoś, czego na scenie jeszcze nie było (?). Przekonajcie się sami, ja mogę wam obiecać, że nie traficie na jakiś nudny i niedopracowany spektakl
Opis monodramu jakoÅ› nie zachÄ™caÅ‚ do obejrzenia. Po jego przeczytaniu przed oczyma stanęła mi kolejna próba zagrania chÅ‚opaka-narkomana, który opowiadać bÄ™dzie o swoich tzw. odlotach, czyli przejÅ›ciach do innej krainy. Nie spodziewaÅ‚am siÄ™ ujrzeć tutaj rzeczy wielkich, wiÄ™c maÅ‚o przekonana ruszyÅ‚am na spektakl. Najpierw w oczy rzuciÅ‚a siÄ™ scenografia, a raczej jej brak. Bo scena w caÅ‚kowicie surowym stanie witaÅ‚a swoich widzów. Na jej Å›rodku byÅ‚o łóżko, prycz, na której leżaÅ‚ główny bohater Potoku. Nadal emocji brak, a nastawienie wciąż pozostaje to samo. Ale jakież byÅ‚o moje zdziwienie, kiedy Å›wiatÅ‚a zgasÅ‚y, a aktor, peÅ‚en energii, wyskoczyÅ‚ ze swojej leżanki i zaczÄ…Å‚ grać monodram, jak siÄ™ później okaże, jeden z lepszych, jakie do tej pory w swoim życiu widziaÅ‚am. RozbroiÅ‚a mnie charyzma i ekspresja Wojciecha Jaworskiego. Jego gra, która caÅ‚kowicie połączyÅ‚a granÄ… przez niego postać z jego prawdziwym „ja”. I czegoż wiÄ™cej można byÅ‚o oczekiwać od Potoku niż tej prawdziwoÅ›ci, którÄ… ofiarowaÅ‚? Tego dopracowania reżyserskiego i kunsztu aktorskiego?
Inna kraina, o której opowiadał bohater to żaden tam świat stworzony po narkotykowych ekscesach tylko kraj wiecznej szczęśliwości i dobrobytu. Takie miejsce, w którym warto się znaleźć, choć raz w swoim życiu, żeby odpocząć od męczących problemów, nierozwiązanych spraw, kłopotów czy politycznych zawirowań. Takie miejsce, do którego warto przybyć żeby złapać oddech, zastanowić się nad własnym życiem i pełnym pozytywnej energii ruszyć w świat. Nasz bohater dowiaduje się o innej krainie przez kumpla, który siedząc na ławce w parku właśnie był w tym miejscu, niedostępnym dla nikogo. I tak bardzo zapragnął w nim być, że postanowił odcinając się od świata doczesnego, przejść do Kraju, i pozostać w nim na zawsze. Rozpoczyna żegnanie się z światem, z kościołem, politykami, nie takimi znajomymi jak trzeba, panującymi stereotypami i innymi rzeczami ośmieszającymi nasz kraj i nas samych. Korzysta z ostatnich dobrobytów tego świata (czyt. alkoholu), wykorzystuje ostatnie chwile w swojej szarej codzienności. Powoli rozstaje się ze swoim życiem. Małymi krokami odchodzi do Kraju, który okazuje się nie być żadnym cudem, a kolejną szarą rzeczywistością.
Sam sposób dochodzenia do etapu przejścia w inne miejsce, żegnanie się z doczesnym światem jest trafionym w punkt zabiegiem, który daje monodramowi podstawę do pochylenia się nad własnym życiem. Przemyślenia go i może dojścia do jakiś rozwiązań. W całej śmieszności, jaką serwował Potok przedstawiono wartości ważne, zdemaskowano obecny świat i obśmiano nas niewalczących o siebie i świat, w którym żyjemy. A to wszystko doskonale zagrane, z pomysłem wyreżyserowane, dało monodram godny nagrody Grand Prix na 14. Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego. I uwierzcie, dawno z takim zaciekawieniem nie oglądałam spektaklu jednego aktora, który potrafił całkowicie skupić uwagę widza na sobie, nie zatracać się przy tym w prawdziwości granej postaci i w końcu, pozostał wyłącznie chłopakiem chcącym dojść do Krainy.
Potok
tekst: Mariusz Babicki
reżyseria: Wojciech Jaworski, Mariusz Babicki
obsada: Wojciech Jaworski

