Obsesja, reż. Katarzyna Kazimierczuk

09:16

Spektakl Obsesja w wykonaniu Teatru Remus jest niewielkim projektem mającym na celu zwrócenie uwagi na ważne problemy społeczne i lokalne. Woła o jedno: nie bądź obojętny! Jego główną ideą jest walka z pojawiającymi się i stale nasilającymi zjawiskami rasizmu, dyskryminacji i ksenofobii. W związku z tym, Teatr odwiedza wiele miast w Polsce, aby przeciwdziałać takim postawom i otwarcie z nimi walczyć

/fot. Paweł Wegner/

Sztuka nie była miejscem aktorskich uniesień, popisem reżyserskiej wirtuozerii ani dostarczycielem emocji. Nie zachwycała. Nie poruszała. Była raczej bolączką, którą trzeba było dociągnąć do końca. Chociaż z założenia miała uczyć, wytykać błędy, dbać o równość społeczną to widzowie kompletnie nie odnaleźli się w jej przekazie. Nie rozumieli sensu porozrzucanych po scenie szmat ani idei kolorowych karteczkach. Ciężko jednak być krytycznym w sprawie spektaklu, który z założenia próbował dotrzeć do człowieka i zmienić myślenie społeczeństwa. Rasizm, dyskryminacja, ksenofobia, antysemityzm największe trudy dzisiejszego świata tutaj znalazły swoje ujście. Zostały wyraźnie zaakcentowane i przypomniały o sobie, jako o złych wytworach społeczeństwa.

Katarzyna Kazimierczuk opierając się na świadectwach osób, których dotknęła nienawiść na tle rasowym pokazała, jak okrutny potrafi być świat. Jak jawnie człowiek dopuszcza się czynów niegodnych w stosunku do innych ludzi. Autentyczne świadectwa osób jeszcze bardziej wzmocniły przekaz spektaklu. Kiedy słuchało się jak dzieci wyśmiewane były przez rówieśników za kolor skóry, a inni bici za pochodzenie odczuwało się żal i smutek za bezmyślność człowieka. Reżyserka stworzyła dwa światy: „my” i „oni”. Wydzieliła pewną granicę, po której przekroczeniu pojawiają się u człowieka najgorsze z jego instynktów. Celowo ubrała spektakl w pieśni z różnych stron świata (m.in. Ugandy, Włoch, Brazylii), a uczucia osób, zamknęła w dwóch japońskich tańcach: nihon buyo i butoh, opartych głównie na emocjach jego wykonawców. Za ich pomocą podkreśliła ważność tolerancji. Kiedy jednak patrzyło się na ten ruch, myśli rozpływały się w nie wiedzieć, którą stronę. Widz nie skupiał się na tym co aktorzy grali na scenie, bo zamiast tańca otrzymał bieg czterdziestominutowy, w którym liczył się wyłącznie czas i szybkość wykonania. Nawet śpiew aktorów dołączył do tego maratonu i stał się niedopracowaną rewią muzyczną z elementami krzyku. Tylko scenografia wydawała się spójna i pasująca. Pewnie, dlatego, że nie zawierała żadnych rekwizytów. Pokryta była pustką i w sposób umiejętny wykorzystała swój minimalizm. Tylko ona wpisała się w grę aktorską i tematykę spektaklu. Cała reszta to jak nieprzemyślana wizja reżyserska.

/fot. Paweł Wegner/
Obsesja
reżyseria: Katarzyna Kazimierczuk
aranżacja muzyczna: Sean Palmer, Dominika Jarosz 
scenografia: Łukasz Żyłka
obsada: Daniel Brzeziński, Gwidon Cybulski, Agnieszka Hakizimana, Rui Ishihara, Dominika Jarosz, Joanna Nitka, Hana Umeda

Zobacz także

0 komentarze

Kanał You Tube