Podróże w miejscu, Abbi Patrix

07:08

Dzięki tej opowieści chyba każdy z nas spojrzy na swoje życie inaczej. Wydobędzie je z dobrze znanej otchłani codzienności i dostrzeże w nim skrawki godne przekazania dalej. Bo w tym właśnie widowisku artyście zależeć będzie na pokazaniu życia człowieka jako najciekawszej bajki czy legendy


Historia Abbi Patrixa nie stała w miejscu, mimo że tytuł dla przekory sugeruje iż taka ta podróż powinna być. Podróże w miejscu były barwną mieszanką różnych stylów i metod opowiadania. Były czymś w rodzaju gawędy dobrze znanej z codziennego życia. I chociaż nie zapomniano w niej o różnych stworach i mniejszych stworkach, elfach i innych niezwykłych zwierzątkach to w głównej mierze była to opowieść o samym gawędziarzu. Bo korzystając z własnych wspomnień przytaczał opowieści, które w jego życiu były i wciąż są ważne. Nie szczędził się w tych słowach. Nie szczędził kolorów tym historiom. Tylko z lekkością i humorem pokazywał jak interesujące może być życie każdego z nas, na podstawie własnych przeżyć. Wystarczy tylko uwierzyć, że to co nas spotyka bądź interesuje jest czymś w rodzaju bajki, a nie tylko anegdoty. W to wierzył sam Patrix i tę silną wiarę chciał przekazać nam.

I stało się tak, że ten francuski artysta tak namieszał w czasoprzestrzeni, że w pewnym momencie nie wiadomym było czy dana opowieść działa się kiedyś, dzieje się teraz, a może jest tylko wymysłem w głowie samego gawędziarza. I nie raz sam opowiadający przyłapał swoich słuchaczy na tych drobnych pomyłkach. Robił to jednak z czystej dobroci, aby dać wszystkim swoim odbiorcą do zrozumienia, że każde słowo może nabrać takiego wymiaru i kształtu, z jakim zostanie wypowiedziane i przekazane dalej. Stąd też sama rodziła się w nim ta wiara w moc słowa i opowieści, w to że swoimi bajkami potrafi zaczarować. Tak się działo. I tak się stało. Bo ta jego lekkość bycia i opowieści urzekała i czarowała. Niosła się po duszach jego odbiorców. Z wielkim zaciekawieniem i nutką tajemniczości.

Zobacz także

0 komentarze

YouTube